Szkoła Życia Duchowego

Jan Ogrodzki - WIARA - NADZIEJA - KRZYŻ

WIARA - NADZIEJA - KRZYŻ


         Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Al- bowiem  nie  objawiły  ci  tego  ciało  i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.

Jan Ogrodzki - JA JESTEM ZMARTWYCHWSTANIEM I ŻYCIEM

JA JESTEM ZMARTWYCHWSTANIEM I ŻYCIEM


         Wielu w dzisiejszym świecie nie wierzy w zmartwychwstanie i życie czekające człowieka po śmierci. Nie mieści się im w głowie to, co jest z drugiej strony najgłębszym pragnieniem ludzkiego serca. Przecież, w powszechnym doświadczeniu egzystencjalnym, tym, co postrzegamy jako najbardziej niesprawiedliwe, są utrata młodości, spadające na nas cierpienia i na koniec śmierć. One to uderzają najboleśniej, depczą ludzką godność. Nienawidzimy ich i w głębi serca pragniemy czegoś innego - szczęścia. Jednak szczęściem, którego pragniemy nie jest nieskończony czas, nie jest niekończący się byt, w nieskończoność przedłużane istnienie. Jest przeżywanie czegoś teraz. Doświadczanie nieprzemijającej życiowej satysfakcji, potężnego zakochania, tkwienia w czymś, co toczy się tu i teraz, i jest trwałe, co jest mocne i nie przestaje nas do głębi angażować.  Pragniemy dynamicznej wieczności.

Jan Ogrodzki - WIDZENIE

WIDZENIE


         Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień (J 9,4). W świecie panuje pokój, jeżeli ludzie żyją pośród dnia, a w ich serca wnika światło. Światło widzialne dla oczu to tylko znak. Chodzi o ważniejsze światło, bardziej przenikliwe, oświetlające wnętrze człowieka i porządkujące jego życie. Chodzi o działanie Boga. Człowiek jest w świetle, gdy dociera do niego od Chrystusa działanie Boga. Jeżeli światło Boże nie działa w sercu ludzkim, człowiek pozostaje w ciemności. Dzieje się tak, bo Bóg nie może działać, gdyż człowiek nie wpuszcza do serca Jego światłości - ma zamknięte oczy, nie widzi. Bywa często, że oczy ludzkiego serca są zamknięte nie z winy człowieka: ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże (J 9,3). Wówczas Bóg może działać, bo napotyka ludzką dobrą wole. Tak było w przypadku niewidomego z Ewangelii Janowej. Jezus jest  światłością świata, a człowiek ma dziecięcą wiarę, by światłość tę do siebie wpuścić. Wtedy z nie- widomego prędko staje się widzącym. Gorzej jest, jeśli stawia on przeszkody, nie wierzy, że Bóg jest  światłością, tylko zamyka oczy. W takiej sytuacji znajdowali się faryzeusze. Jezus chciał otworzyć ich oczy ale nie mógł, ponieważ  mieli oni głębokie uprzedzenia, których nie potrafili pokonać.

Jan Ogrodzki - PRAGNIENIE

PRAGNIENIE


         W Biblijnej symbolice, przez którą zostało pokazane człowiekowi, na czym polegają jego podstawowe życiowe problemy, do rozwiązania których niezbędny jest Bóg, poczesne miejsce zajmuje symbolika wody oraz jej braku i związanego z tym pragnienia. Ludzie mieszkający na Bliskim Wschodzie, gdzie część terenu stanowią pustynie i obszary, które w porze suchej stają się bezwodne, nieprzyjazne człowiekowi,  doskonale  rozumieli,  jakie  znaczenie mają zielone oazy w pobliżu źródeł wody oraz studnie i cysterny, gdzie można  było zaczerpnąć jej dla siebie i swoich stad. Ludzie w tamtym klimacie doceniali wartość nawet kubka wody podanego spragnionemu. Pragnienie wody stało się więc znakiem braku samowystarczalności człowieka, jego największych i najgłębszych egzystencjalnych pragnień. Liczne takie pragnienia są w nas żywe, z czego łatwo sobie zdać sprawę.

Jan Ogrodzki - STABILIZACJA

STABILIZACJA


         Abraham jest bogaty. Mieszka w Charanie, w ziemi Chaldejskiej. Tam ma dom, rodzinę,  względny  spokój  i  stabilizację. Ale nie o taka stabilizację chodziło Bogu, kiedy powoływał człowieka do istnienia. Autor Księgi Rodzaju pokazał, do jakiego życia zaprosił wówczas Bóg człowieka. Było to życie w Raju - oazie na pustyni, w środku której, pod znakiem dwóch biblijnych drzew mieszkał sam Bóg - dawca życia, jedyny Pan dobra i zła. Tam w Raju człowiekowi niczego nie brakowało. Bóg dzielił się z nim swoim życiem. Dał mu życie, udzielając swojego oddechu i pod- trzymywał je, karmiąc owocami z drzewa życia.  To była prawdziwa stabilizacja. Do takiej stabilizacji stworzony został człowiek. Stabilizacją człowieka jest bowiem wieczne życie w bliskości z Bogiem. Gdy człowiek, skuszony, pogardził tą stabilizacją, wyciągając rękę po władzę nad dobrem i złem, sam skazał się na utratę Raju i nieustanne koczowanie po bezwodnych pustkach. Ten biblijny obraz, zaczerpnięty z realiów Bliskiego Wschodu, jest kapitalnym znakiem autentycznej sytuacji materialnej i duchowej, w jakiej przychodzi żyć ludziom wszystkich pokoleń. Nie ma już spokoju i stabilizacji. Choć rodzi się pragnienie, by stawiać sobie prowizoryczne domy, susza i wiatr, i tak zmiata je z po- wierzchni ziemi. Wszystko przemija. Mała stabilizacja Abrahama w Charanie jest także cząstką tych pozorów spokoju.

Jan Ogrodzki - POKUSA – PROBLEM CZŁOWIEKA

POKUSA – PROBLEM CZŁOWIEKA


         Aniołowie i ludzie - istoty osobowe, które Bóg stworzył z miłości, nie zostały skazane na życie w więzi z Nim, ale obdarzone wolnością wyboru, czy chcą przebywać w bliskości i przyjaźni ze Stwórcą, czy też nie. Roz- miar miłości, która przewiduje dla kochanych stworzeń miejsce nie  tylko  przy Sobie,  ale jeśli zechcą z dala od Siebie, która dopuszcza je do działania wespół ze Sobą, ale także być może wbrew Sobie, budzi respekt i najwyższy podziw, ale czasem wydaje się aż niezrozumiały i wart zlekceważenia. Bóg, który tak zmniejsza dystans pomiędzy swoją najwyższą godnością Pana wszechrzeczy, a grzesznym stworzeniem, że czyni je swoim dzieckiem, objawia swoją wyjątkową pokorę, do której trudno nam dorosnąć.

Jan Ogrodzki - CO ZROBIĆ, ŻEBY UJRZEĆ JEZUSA?

CO ZROBIĆ, ŻEBY UJRZEĆ JEZUSA?
(Rekolekcje w Lesie Bielańskim, część V)


         Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go mówiąc: Panie, chcemy ujrzeć Jezusa (J 12,20-21). Ludzie szukają Boga, pragną zobaczyć Go, poznać, a zawiedzeni trudnościami popadają w zwątpienie i rezygnują. W Starym Testamencie Bóg dał ludziom prawo moralne, streszczające się dziesięciu przykazaniach. Żydzi sądzili, że zachowując to prawo, znajdą Boga i będą żyć w przymierzu z Nim. Jednak człowiek, mimo teoretycznie dobrej woli, nie zachowuje Bożych przykazań. Namacalnym przejawem tej niewierności są odejścia od Niego, piętnowane przez proroków, a materialnie potwierdzone upadkiem Jerozolimy i utratą świątyni podczas najazdu Babilońskiego. Po tym najeździe prorok Jeremiasz zwiastuje nadejście nowych czasów, kiedy Bóg zawrze z domem Izraela  i  z  domem  judzkim  nowe  przymierze. Nie  jak  przymierze,  które  zawarł  z  ich przodkami, kiedy ujął ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To przymierze złamali, mimo że był ich Władcą (Jer 31,31-32). Przez Jeremiasza Bóg ogłasza uroczyście: takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem (Jer 31,33). Mówi, że dzięki tej przemianie serca, dzięki wypisaniu w nim prawa moralnego, zamiast podawania na tablicach kamiennych do zachowania, człowiek nie będzie musiał zastanawiać się, gdzie i jak poznać Boga, wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Go (Jer 31,34). To poznanie związane będzie z oczyszczeniem z grzechów, które Bóg tak zdecydowanie odpuści, że wręcz nie będzie już o nich wspominał.

Jan Ogrodzki - KTO POTĘPIA, KTO ZBAWIA?

KTO POTĘPIA, KTO ZBAWIA?
(Rekolekcje w Lesie Bielańskim, część IV)


         Często mamy ugruntowane wyobrażenie o Bogu, który jest trudny do zaakceptowania: stawia wymagania, ocenia człowieka, obwarowuje go niemożliwymi do przyjęcia, przestarzałymi zasadami moralnymi, przez co ogranicza go i zamęcza. Uważamy, że człowiek bez Boga jest w przeciwnej sytuacji: bardziej wolny, swobodny, mniej zestresowany i ma lepsze samopoczucie. Taki obraz Boga prowadzi wielu do odejścia od wiary, do praktycznego ateizmu. Z drugiej strony wielu sądzi, że Bóg wcale nie jest taki wymagający, tylko Kościół stwarza owe liczne przeszkody człowiekowi. Oba poglądy są głęboko błędne i oba wynikają z dezinformacji, nieznajomości Bożego Objawienia i nauki Kościoła. Te mylne poglądy są na rękę przeciwnikom Boga, przede wszystkim złemu duchowi. Celem niniejszego rozważania rekolekcyjnego jest wyjaśnienie, a może i doprowadzenie do odkrycia, że jesteśmy ofiarami wielu kłamstw, nie rozumiemy, kto tak naprawdę ocenia i potępia człowieka, a kto dowartościowuje go i zbawia. I że wartości moralne naprawdę istnieją i mają zasadnicze znaczenie dla człowieka.

Jan Ogrodzki - POZWÓL, ŻE DOKONAM TWEGO OCZYSZCZENIA

POZWÓL, ŻE DOKONAM TWEGO OCZYSZCZENIA
(Rekolekcje w Lesie Bielańskim, część III)


Jezus przychodzi do świątyni jerozolimskiej w święto Paschy (J 2,13-25). Jest zbulwersowany tym, jak bardzo panująca w niej atmosfera została skażona komercją. Krzyk, wrzawa. Sprzedawcy handlują zwierzętami ofiarnymi. Bankierzy wymieniają pieniądze. Jedni i drudzy korzystają z tego, że pobożni pielgrzymi chcą złożyć Bogu należne ofiary świąteczne. Ktoś wykonuje czyny pobożne przed Bogiem, a ktoś inny z tego korzysta, by zarobić. Znamy i dziś tego rodzaju spłycenie i zbrukanie świętości. Jezus reaguje ostro. A może przesadza? Może nie należy być zbytnim rygorystą? Może należy okazać tolerancję?

Jan Ogrodzki - ODDAJ MI WSZYSTKO, A WTEDY...

ODDAJ MI WSZYSTKO, A WTEDY...
(Rekolekcje w Lesie Bielańskim, część II)


         Bóg wzywa człowieka - Abrahamie! - a on odpowiada: Oto jestem (Rdz 22,1). To jest pierwszy krok współdziałania z Bogiem - zadeklarowanie, że się jest, że się Go słucha, że bierze się Go pod uwagę w swoim życiu. Nie żyje się tak, jakby Go nie było, ale zgłasza się gotowość brania Boga w rachubę. To jest początek wiary. Bez tego żyje się samemu, w samotności i pustce. My, którzy słuchamy tych rekolekcji, tak raczej nie żyjemy, więc dla nas ważne jest to, co dzieje się dalej. Bo wstępna odpowiedź pozytywna jest dopiero początkiem i to bardzo nieśmiałym, tego, co może się zdarzyć dalej, a wielu poprzestaje tylko na początku.

Jan Ogrodzki - WIELKOPOSTNA MOBILIZACJA

WIELKOPOSTNA MOBILIZACJA
(rekolekcje w Lesie Bielańskim cz I)


         W Wielkim Poście jest czas, by otrząsnąć się z doświadczeń, przeżyć, informacji, bodźców, które  tak  pchają  się  do  mnie  w  nadmiarze,  że  nie  jestem  w  stanie  ich  konsumować, przeżywać, trawić, wchłaniać. Kiedyś podczas podróży ktoś powiedział do mnie: „wiesz, tyle zwiedzam, że nie jestem w stanie zapamiętywać”. Przed laty też byłem w Ziemi Świętej. Wędrowałem po palestyńskich drogach pod wrażeniem ogromu napływających widoków, doznań, darów i zadawałem sobie pytanie: co zrobić, żeby to co przychodzi do mnie tu, w tej chwili wziąć ze sobą i uczynić swoim. Czy mam napchać do kieszeni te kamienie i wywieźć ze sobą do Polski? Gdyby nawet to było możliwe, nic by nie dało. Nic a nic nie da zbieranie pamiątek, gromadzenie gadżetów, zastawianie półek w regałach zdjęciami, jeżeli tego wśród czego żyję, podróżuję, co widzę, dotykam, nie zbieram w siebie, nie wchłaniam, by stały się częścią mnie. Przez modlitwę. A zatem tylko serce jest tą kieszenią, w której można utrwalić ślady swojej życiowej drogi.