Jan Ogrodzki - POZWÓL, ŻE DOKONAM TWEGO OCZYSZCZENIA

Jan Ogrodzki - POZWÓL, ŻE DOKONAM TWEGO OCZYSZCZENIA
POZWÓL, ŻE DOKONAM TWEGO OCZYSZCZENIA
(Rekolekcje w Lesie Bielańskim, część III)


Jezus przychodzi do świątyni jerozolimskiej w święto Paschy (J 2,13-25). Jest zbulwersowany tym, jak bardzo panująca w niej atmosfera została skażona komercją. Krzyk, wrzawa. Sprzedawcy handlują zwierzętami ofiarnymi. Bankierzy wymieniają pieniądze. Jedni i drudzy korzystają z tego, że pobożni pielgrzymi chcą złożyć Bogu należne ofiary świąteczne. Ktoś wykonuje czyny pobożne przed Bogiem, a ktoś inny z tego korzysta, by zarobić. Znamy i dziś tego rodzaju spłycenie i zbrukanie świętości. Jezus reaguje ostro. A może przesadza? Może nie należy być zbytnim rygorystą? Może należy okazać tolerancję?

          Dlaczego reakcja Jezusa to nie przesada? Otóż  jesteśmy w świątyni i gra toczy się o najwyższą stawkę - o to by nie tamować objawiania się Boga. Czym jest świątynia? Jest to miejsce na tym świecie, gdzie Bóg czyni siebie obecnym. Bóg jest istotą spoza tego świata. Jest nam całkowicie niedostępny. Wykracza poza porządek stworzony, nie tylko materialny ale i duchowy, do którego należą choćby aniołowie. Jest ponad wszystko. Dlatego stworzenie nie ma i nie może mieć do Niego przystępu, jeżeli On sam tego nie zechce, czyli nie zniży się do stworzenia, albo innymi słowy - objawi się mu. Bóg się objawia w kategoriach właściwych stworzeniu i w ten sposób staje się dla niego dostępny - uobecnia się mu. Bez tego byłby jakby czarną dziurą. Bóg żeby się objawić potrzebuje pośrednika na tym świecie. Rzeczą z tego świata, przez którą Bóg się objawia, niejako miejscem na tym świecie wybranym, by być obecnym, znakiem obecności i działania, jest właśnie świątynia.
         Pierwszą, najszerszą świątynią jest całe stworzenie, ten świat. Mówi o tym tekst o stworzeniu w Księdze Rodzaju, a my doświadczamy tego patrząc na piękno przyrody, kiedy biegniemy myślą do Boga. Drugą, specjalnie wybraną świątynią objawiającego się Boga była świątynia jerozolimska. Trzecią, najpełniejszą świątynią Boga jest Jezus Chrystus, jedyny w historii człowiek, który jest Bogiem dosłownie, Bogiem wiecznym. Wreszcie czwartą, ostateczną świątynią Boga jest człowiek powołany, by po Zmartwychwstaniu Jezusa Duch Święty, Syn Boży i Ojciec zamieszkali w nim, by człowiek nosił Boga w sercu przez to życie i na wieczność. To jest zjednoczenie z Bogiem.
         Świątynia Boga jest zatem najwyższą wartością na tym świecie. Jest znakiem i obecnością nieziemskiej świętości w ziemskich warunkach. To dlatego Zbawiciel tak gorliwie walczy o jej czystość. Zanieczyszczona świątynia rani Boga i pozbawia człowieka bliskości z Nim. Bóg oczyszcza swoje świątynie, musi je oczyszczać, bo jest ktoś, komu zależy na tym, by je zanieczyszczać i burzyć. Jest nim zły duch, wróg Boga. Nie mogąc nic zrobić Bogu ani istotom, które są z Nim, zły walczy rozpaczliwie z obecnością Boga w świecie. Chce ją uczynić jak najbardziej nieczytelną dla nas, by wyrwać Bogu jak najwięcej ludzi, którzy nie odnajdą Go i zginą. Bóg odbudowuje nieustannie to, co zły duch nadwątlił. Kiedy w świątyni jerozolimskiej Chrystus atakuje ostro wszystkich przyczyniających się do jej zbrukania i pozbawienia siły oddziaływania, atakuje przede wszystkim złego ducha. Podobnie zwracając się do Piotra „idź precz szatanie” gromi to „miejsce”, głowę przyszłego Kościoła, który powinien być świątynią, a staje się rzecznikiem złego, próbującego nie dopuścić do Odkupienia świata. Komercjalizacją tego, co powinno być znakiem Boga, tak w czasach Jezusa jak i dziś jest istotnym narzędziem szatana, niszczącego obecność Boga w świecie.
         Bóg jest ostry i bezwzględny wobec złego ducha, łagodny zaś i miłosierny wobec człowieka. Dlaczego? Bo zły duch jest jednoznacznie zły i dokładnie wie, co robi, ma pełną jasność, człowiek zaś nie ma tej przenikliwości, łatwo go zwieść i zamydlić mu oczy. Człowiek nawet, kiedy czyni zło, bardzo rzadko jest jednoznacznie zły. Najczęściej czyni to, co  wydaje mu  się  dobre,  tylko  się  bardzo  myli,  bo  nie  potrafi  przeniknąć i  zrozumieć panującej w świecie sytuacji. Oto powód, dla którego Bóg kieruje się wobec człowieka przede wszystkim miłosierdziem.
         Co zatem czyni miłosierny Bóg? Przede wszystkim demaskuje złego ducha. Zwraca się do niego i jego stronników ostro. Oczyszcza świątynię z grzechu i zła, a potem zapowiada, że jeśli nawet zło zniszczy świątynię, On we trzech dniach odbuduje ją na nowo. Tak postąpi z każdą świątynią, to znaczy zawsze przywróci obecność Boga w świecie. Bo obecność Boga, który raz do nas przyszedł, jest już nieodwołalna. Bramy piekielne nie zwyciężą  jej, choć nadwątlają ją stale, a nawet burzą. Świątynie Boga na tym świecie stale niszczeją. Zły duch z przyjemnością zachęca człowieka, by przez swoją głupotę, niewiedzę, upór i egoizm niszczył tę świątynię, którą jest świat - własność nie nasza ale Boga. Tan sam zły z lubością, wspierał grzech Żydów i Rzymian, by w roku 70 n.e. zniszczyć świątynię jerozolimską. Z jeszcze większą zawziętości zło zabiło Jezusa, człowieka i Syna Bożego,  zdając mu wyrafinowane tortury w odwecie za Jego świętość. To samo zło niszczy każdego człowieka, świątynię Boga, kusząc go do grzechu i doprowadzając do śmierci, której przecież nie chciał Bóg.
         A jednak kto niszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. On jest nieubłagany wobec złego ducha, a zły duch nie ma żadnych szans.
         Natomiast człowiek ma szansę, może mieć niezachwianą nadzieję, bo Bóg zapewnia, że każda  świątynia we trzech dniach będzie odbudowana. Obecności Boga z nami nikt nam nie odbierze, nikt nie zniweczy.
         Jak zatem działa Bóg wobec człowieka, by dbać o tę swoją obecność z nami, o odbudowywanie świątyń? Przede wszystkim daje nam wskazówki, jak dobrze będzie dla nas żyć   (Wj  20,1-17).  Przykazania,  to  nie  rozkazy  apodyktycznego  Boga,  to  rady,  jak postępować, żeby doświadczać dobra. Człowiek jest stworzony, jak ryba dostosowana do życia w wodzie. Wyjęta z niej dusi się. Podobnie dusi się człowiek pozbawiony Boga i odchodzący od Niego, postępujący według zasad sprzecznych z Nim. Dziesięć przykazań to wskazówki, jak nie wypaść wody, do której jesteśmy przystosowani.
         Ale gdy człowiek nie zachowuje przykazań i traci to, czego potrzebuje do życia, Bóg spieszy mu na ratunek i oczyszcza jego wewnętrzną  świątynię, żeby Bóg nadal mógł w nim mieszkać, a człowiek mógł Go mieć stale w sobie i ze sobą, i nosić Go, jak najukochańszą osobę na rękach. Bóg leczy poranione ludzkie serce. Zimny kamień przykazań zmienia w gorące serce, które chce czynić dobro, bo kocha. Bóg obiecuje że w ramach oczyszczenia swoich świątyń, także w naszej, osobistej zmieni wszystko, całą atmosferę i mentalność. Człowiek nie oczyszczony, gdy Bóg mówi: „nie będziesz miał innych bogów oprócz mnie”, słyszy ostry zakaz, bezwzględne polecenie, jakby ktoś groził palcem. Człowiek, zaś oczyszczony przez Boga, sam już nie chce innego boga, a słowa dekalogu brzmią jego uszach jak proroctwo: nie będziesz miał innego boga, zapowiadam ci to i obiecuję, bo cię oczyszczę i obdaruję sobą. Dokładnie tak samo jest z pozostałymi przykazaniami. Tak samo literalnie ujęte z rozkazów przemieniają się w gorąca obietnicę.
         Nie  będziesz  już  cierpiał  z  powodu  zła,  które  sprowadza  na  ciebie  niewierność przykazaniom. Zapragnij tylko oczyszczenia! I pozwól mi się oczyścić!
 

Jan Ogrodzki
ZałącznikWielkość
POTRZEBA OCZYSZCZENIA - PDF48.84 KB