Jan Ogrodzki - WIELKOPOSTNA MOBILIZACJA

Jan Ogrodzki - WIELKOPOSTNA MOBILIZACJA
WIELKOPOSTNA MOBILIZACJA
(rekolekcje w Lesie Bielańskim cz I)


         W Wielkim Poście jest czas, by otrząsnąć się z doświadczeń, przeżyć, informacji, bodźców, które  tak  pchają  się  do  mnie  w  nadmiarze,  że  nie  jestem  w  stanie  ich  konsumować, przeżywać, trawić, wchłaniać. Kiedyś podczas podróży ktoś powiedział do mnie: „wiesz, tyle zwiedzam, że nie jestem w stanie zapamiętywać”. Przed laty też byłem w Ziemi Świętej. Wędrowałem po palestyńskich drogach pod wrażeniem ogromu napływających widoków, doznań, darów i zadawałem sobie pytanie: co zrobić, żeby to co przychodzi do mnie tu, w tej chwili wziąć ze sobą i uczynić swoim. Czy mam napchać do kieszeni te kamienie i wywieźć ze sobą do Polski? Gdyby nawet to było możliwe, nic by nie dało. Nic a nic nie da zbieranie pamiątek, gromadzenie gadżetów, zastawianie półek w regałach zdjęciami, jeżeli tego wśród czego żyję, podróżuję, co widzę, dotykam, nie zbieram w siebie, nie wchłaniam, by stały się częścią mnie. Przez modlitwę. A zatem tylko serce jest tą kieszenią, w której można utrwalić ślady swojej życiowej drogi.

         Co jednak zrobić, żeby tak się stało, żeby wystarczyło mi otwartości, wrażliwości, pojemności duchowej, by zbierać w sobie kamyki z podróży i na sobie, jak na młodzież na ścianach zabytkowych budowli, wypisywać na własnym sercu: „Byłem tu.” Na to potrzeba mobilizacji. W życiu duchowym zachęca się, by każdą chwile przeżywać „teraz”, świadomie. Będąc w domu nie myśleć o tym, co będę robił za godzinę u przyjaciół, a u przyjaciół nie myśleć o tym, co będę robił, kiedy wrócę do domu. życie chwilą którą się przeżywa wymaga mobilizacji i cierpliwego powściągania lęków. Zatrzymać się i uspokoić! Opanować żarcie, zbieranie informacji z telewizora, ciekawość newsów z pierwszych stron gazet i portali. Uświadomić sobie, że tak naprawdę dla mojego życia potrzeba mało albo tylko jednego - podstawowej prawdy, którą może wiele razy słyszałem, ale dotąd nie usłyszałem.
Spośród milionów nowin o moim życiu  decyduje tylko jedna Nowina i ta nazywa się skromnie Dobrą. Tę Dobrą Nowinę można streścić w czterech punktach.

  1. Bóg jest dobry i wszystko co stworzył jest dobre, dlatego w świecie jest przede wszystkim dobro. Wśród wielu dobrych rzeczy, jakie Bóg dał stworzeniu czerpiąc z siebie, ze swego podobieństwa, jest jedna ważna rzecz - wolność. Aniołowie i człowiek są wolni i dlatego mogą naśladować Boga w dobru, albo czynić wbrew Niemu zło. Bóg taki porządek stworzył  i  jest  on  też  dobry.  Jednak  wolność  kosztuje.  Kosztuje  Boga  i  kosztuje człowieka, bo dopuszcza zło, a zło działające wbrew dobru - niszczy. Zło rujnuje stworzenie od powierzchni do podstaw i korzeni. Dlatego starożytni wyobrażali sobie, że kiedy Bóg tworzył świat to niejako porządkował Wielką Otchłań oceanu, rozdzielał wody i tworzył suchą ziemię zdatną do życia. Kiedy zaś rozpanoszyło się zło, to doprowadziło niejako do zarwania się tego porządku. Pękły zawory Wielkiej Otchłani i na ziemię spadła woda topiąc ją. To był potop. Zło niszczy Boży porządek. To naturalne dla zła niszczenie jest niejako automatyczną karą za zło, jest też pośrednio karą Bożą za zło. Ale Bóg nie cieszy się z tego zniszczenia. Nie tylko nie chce tego, ale  za wszelką cenę pragnie tego uniknąć. Bóg jest zaangażowany w ocalanie świata przed skutkami jego własnego zła i zła czynionego przez szatana. Bóg jest zbawicielem od zła.
  2. Bóg jest zbawicielem. Ale jak Bóg zbawia? Najprościej byłoby wydać stworzenie na pastwę logiki zła. Niech zginie w wodach potopu. Jednak Bóg tak nie czyni. On, kiedy spadają  skutki  zła,  staje  po  stronie  człowieka.  Ratuje  stworzenie  dając  mu  arkę. Objawienie pokazuje jak stopniowo w czasie dziejów narasta to zaangażowanie Boga w ratowanie człowieka. Najpierw jakby Bóg nie robi nic, postanawia świat wygubić (to znaczy wydać na zagładę złu). Ale potem, po jakby namyśle daje mu arkę i ratuje w niej niewinną przyrodę i kilka osób. Później dochodzi do tego, że uroczyście przysięga, pod znakiem tęczy, iż  nigdy już  nie pozwoli złu zatriumfować. Będzie bronił ludzi a zło powstrzymywał. Dlatego Bóg posyła Syna i wśród grzechu świata stawia Go jako arkę. W niej uratuje się dużo więcej osób, niż rodzina Noego. Jezus zbawi od grzechu każdego, kto w jego Imię przyjmie chrzest. Staje się narzędziem masowego ocalenia życia ludzi.
  3. Chrystus jest zatem Zbawicielem, którego daje ludziom Bóg. W Nim mają oni Boga na ziemi, zasięgu ręki. Kto zmobilizuje się, zwróci do Niego i zaczerpnie z Niego, uchwyci się jego dłoni, ten będzie miał pomoc przed kotłującym się żywiołem grzechu. Jak więc działa Chrystus? Gdy zaczyna swą misję, idzie najpierw na pustynię i tam staje oko w oko ze złym duchem. Otwiera się na niego, stawia mu opór i zwycięża go. Impet zła, przerastającego inteligencją człowieka, Jezus bierze na siebie i to z sukcesem. Potem pokazawszy złemu, że nic nie może, idzie do nas i mówi nam dwa słowa, tylko dwa: nawróć się i uwierz Mi.
  4. Nawrócić się to nie znaczy stać się od razu doskonałym. To znaczy zmienić nastawienie i kierunek w życiu. Podjąć decyzję, że się chce wyrzekać zła i wchodzić na drogę jemu przeciwną - drogę w kierunku Boga. Chcę! Pragnę! Tak zdecydowałem. To jest mój kurs. Tak zdecydowałem kiedyś, pierwszy raz w życiu i teraz postanawiam znowu. I na to się mobilizuję. A uwierz Mi, to znaczy uwierz też w Ewangelię, w moje słowo pełne mocy, bo Ja jestem mocarzem zwyciężającym zło od korzeni w sercach ludzi do liści w wytworach ludzkiej skażonej  pracowitości. Narzędziem zbawienia Bożego  jest zatem Jezus Chrystus, Jemu można zaufać i uchwycić się Go. Jeżeli człowiek zmobilizuje się do tego po raz pierwszy, drugi i setny, nawet będąc starcem spróbuje jeszcze raz nawrócenia i uwierzenia, wtedy na pewno dojdzie do jego współpracy z Bogiem w zakresie powstrzymywania zła i niesienia sobie i innym zbawienia.


         W tych czterech punktach streszcza się owa najważniejsza wiadomość dla człowieka. Jej nić przewodnią ujął św. Piotr, pisząc, że kiedy w czasach Noego zło się gromadziło i zawory otchłani ledwo już wytrzymywały napór wód, by się nie zerwać i nie zalać ziemi, wówczas cierpliwość Boża oczekiwała, powstrzymywała zło i dawała czas, by mogła zostać zbudowana arka, środek zbawienia. Tak było i jest na wszystkich etapach historii. Bóg kocha człowieka i powstrzymuje zło, które marzy tylko o jednym, żeby zdestabilizować całe stworzenie Boże, pokrzyżować plan zbawienia ludzi, rozwalić świat i wielu, wielu nie dać nawet szansy nawrócenia. Ale Bóg stale, jak jakiś mocarz, podtrzymuje nieboskłon jedną ręką, a drugą organizuje ludziom pomoc, by znaleźli swoja arkę i trafili do niej. Wpływa na nich i chce zmobilizować do nawrócenia i uwierzenia, by do arki się zbliżyć i wejść.
         Dziś kiedy, dzięki skądinąd dobrym środkom technicznym integrującym ludzkość, możliwe  stało się globalne szerzenie dobra, ale także globalne szerzenie zła; kiedy, oprócz wielu systemów wspierających życie ludzi, wymyślono także systemy organizujące życie w otoczeniu miałkości, bez Boga i bez norm moralnych, otwierając drogę do szerzenia się zła; kiedy postępuje dezinformacja i dezorientacja ludzi co do celów i co do wartości, a człowiek nawet czując się wewnętrznie pusty, osamotniony i nieszczęśliwy, nie wie w czym zbłądził i dokąd się ma zwrócić; dziś w takiej sytuacji masowe zło wydaje się nieuniknione, musi zatriumfować i zniszczyć człowieka, który tak pozbawił się systemu immunologicznego.
         A jednak nawet w takiej sytuacji, na takim etapie dziejów zbawienia, mającym znamiona wielkiego odstępstwa, Bóg nadal walczy o człowieka. Za wszelką cenę powstrzymuje zło i będzie nadal walczył o powstrzymanie zła, dla jednego tylko celu, żeby wszystkim ludziom, jak największej ich liczbie, dać szansę nawrócenia. Bogu zależy  na świecie nie tak jak ludziom. Oni nawet z ekologii uczynili kpinę w żywe oczy z troski o dobro wspólne. Bóg nie chce dopuścić do triumfu zła nad tymi, którzy kompletnie pobłądzili i nie umieją już przed złem umknąć. Bóg powstrzymuje zło i woła: patrz, Ja Jestem, zmobilizuj się, uwierz, módl się! Możliwe jest twoje wybawienie.

Jan Ogrodzki
ZałącznikWielkość
WIELKOPOSTNA MOBILIZACJA - PDF41.74 KB